bo to jest tak:
wchodzę na bloga i w pierwszej kolejności patrzę co na blogach u moich ulubionych blogerek
i czytam i oglądam a czas leci...
potem muszę sprawdzić co na blogach u ulubionych blogerek moich blogerek
i znów czytam i oglądam a czas leci...
a potem zrywka,cały mój czas na pisanie zleciał!!!
to może jutro napisze..?jutro na pewno!!! ;)
piątek, 17 stycznia 2014
czwartek, 27 czerwca 2013
pośmiejmy się braciszku;) -list
Nareszcie mogę do Was napisać!
Wiem co mój brat myślał,oj wiem!
Już nawet słyszałam jak mówi: no,moja siostra, niestety, zapomniała o dziecku, chrzestna!
Nawet widziałam te jego minę-prześladowała mnie przez ten cały czas od urodzin Tomcia!-co za trauma! hahaha
Muszę Was przeprosić oczywiście za całe to opóźnienie:)
Chodziłam za prezentem dla małego dużo,dużo wcześniej.Kartkę kupiłam już w lutym! haha
I szukałam: a może by to?a może by tamto? a to to byle co, a to to za wielkie by wysłać,a to to za małe-pewnie zaraz się zgubi...
Wpadłam na pomysł kupić hulajnogę, pięknie malowana z kompletem ochraniaczy i kaskiem-ah, jak mi się podobała! ale jak ją zapakuje?hmm?
a jak mi w transporcie kierownice urwą?i gdzie ten chłopczyk dojedzie?nie...to może lego, osz kurde, takie maciupkie te klocki, ludziki ze dwa dołożą a cena?!
i tak mi zeszło z 3 tygodnie a że do urodzin robiło się niedaleko poszłam ci więc do mojego.
Chłop czasem dobrze myśli to mówię,że bez niego taka ci bezradna,że zawsze twierdzi, że mam w nim oparcie to właśnie się chciałam oprzeć i może coś zaradzi...?
No to wymyślił-Wii -no tak,coś ze sprzętu oczywiście a na sprzętach to ja się nie znam.
No ale,że się oprzeć na nim mogłam to znalazł i zakupił. Kazał czekać aż dotrze przesyłka.
No to czekałam, nic do Was nie pisałam bo napisze jak wyśle, co będę pisać ,że prezent w drodze do mnie a nie do Tomcia, haha
Dni mijały, urodziny przeszły, idę więc do mojego i pytam: -a to Wii to z Chin idzie??
No kazał się uzbroić w cierpliwość,nie z Chin,to lada chwila dojdzie.
Cóż robić,znów się musiałam oprzeć na nim i ,,zbroiłam się w cierpliwość''
Wreszcie doszło! Ale co? Gier nie ma!! No specjalnie domówił gry, by dla obu chłopców było! no rzesz,gdzie gry??
Ano idą! No to znów się oparłam i ,,zbroiłam w cierpliwość'', oj ciężko było bo już z 3 tygodnie minęły.Znów nic nie pisałam, bo teraz to już w ogóle co mam napisać? że prezent dalej idzie tylko wciąż nie w stronę Polski?kurde!
Znów idę po paru dniach i pytam: -a te gry to z Chin idą?..:D
Gry doszły po około 2 tygodniach, ja już nawet ,,zbroić się w cierpliwość'' nie miałam siły.
Dotarły, zapakowaliśmy,idę na pocztę:)
Chociaż mój mówił,żeby wysłać kurierem,ale co on! przecież 3 kg nie będę kurierem słała jak i tak muszę zapłacić za 15kg,takie zasady.
Zalazłam na pocztę a te małpy mi mówią, że one to są w stanie zagwarantować mi ,że paczka w Anglii nie zginie, bo mogą każdy punkt wyśledzić gdzie była(chyba GPS montują -tak wydedukowałam,hi)
ale już w Polsce to one nie odpowiadają. No i co teraz? Ja mam w Polsce za listonoszami biegać?
Mówię, to ubezpieczę. No to jak mi ceeeenę rzuciły to bym auto ubezpieczyła od wypadku!
Wracam do domu z paczką pod pachą.
Mój mówi: - a nie mówiłem? od razu trzeba było wysłać kurierem ,kochanie! (to ,,kochanie'' on dodaje specjalnie żeby nie było,że mi dogryza,bo przecież miły jest,nie?)
Dobra zadzwoniłam do kuriera,ok,ale jadą za tydzień,w sobotę.No szlak!czekanie mam w przeznaczeniu-stwierdziłam.
I gadam na drugi dzień z Mamą a ona się żali, że komputer padł a internet trzeba płacić a szkoda,kontaktu nie będzie,no bida!
A mój na to ,że przecież ja zawsze się mogę na nim oprzeć,on Mamie komp zaraz zrobi,bo stoi tu jeden luźny i się wyśle razem.
No to się ucieszyłam! oparłam się więc o niego znowu, bo znów o sprzęty chodzi,nie?;)
Ale trzeba było przeinstalować, wyczyścić, wgrać i kupe innych rzeczy co nazw nawet nie pamiętam , no i nijak nie dało rady do soboty!
Znów się w ,,cierpliwość zbroiłam'', choć ręce to miałam już do ziemi jak małpy,tak mi opadły..
Dobra,gotowe.No to trzeba karton-ten za mały,ten za duży -żeby mi ten sprzęt cały po pudle nie latał!
Mój mówi: -oprzyj się na mnie-rany!
Patrzę wieczorem, stoi mój na ogrodzie, w jednej ręce nożyczki w drugiej drink, na trawie leżą pocięty karton w jakieś figury,taśma, miara,styropian...i mówi sam do siebie: -kurna,zginąłem....
Matko! dopomóż! bo ja już zbroić się nie będę!
No to mówię do mojego: -kochanie! zamówiłam kuriera znów! będzie jutro!- i w tył zwrot do domu,hehe
Rano paczka była gotowa,kurier dopisał! :D
Nie ważne ,że to wszystko zajęło prawie 2 miesiące! :D
Obiecuje! bardziej sobie niż Wam kochani-że na następne urodziny Tomaszka, w przyszłym roku prezent zaczynam szukać już od jutra! :D
Ta trauma już mi chyba zostanie na zawsze,hahaha
ściskam Was gorąco!! kiss,kiss! :)
Wiem co mój brat myślał,oj wiem!
Już nawet słyszałam jak mówi: no,moja siostra, niestety, zapomniała o dziecku, chrzestna!
Nawet widziałam te jego minę-prześladowała mnie przez ten cały czas od urodzin Tomcia!-co za trauma! hahaha
Muszę Was przeprosić oczywiście za całe to opóźnienie:)
Chodziłam za prezentem dla małego dużo,dużo wcześniej.Kartkę kupiłam już w lutym! haha
I szukałam: a może by to?a może by tamto? a to to byle co, a to to za wielkie by wysłać,a to to za małe-pewnie zaraz się zgubi...
Wpadłam na pomysł kupić hulajnogę, pięknie malowana z kompletem ochraniaczy i kaskiem-ah, jak mi się podobała! ale jak ją zapakuje?hmm?
a jak mi w transporcie kierownice urwą?i gdzie ten chłopczyk dojedzie?nie...to może lego, osz kurde, takie maciupkie te klocki, ludziki ze dwa dołożą a cena?!
i tak mi zeszło z 3 tygodnie a że do urodzin robiło się niedaleko poszłam ci więc do mojego.
Chłop czasem dobrze myśli to mówię,że bez niego taka ci bezradna,że zawsze twierdzi, że mam w nim oparcie to właśnie się chciałam oprzeć i może coś zaradzi...?
No to wymyślił-Wii -no tak,coś ze sprzętu oczywiście a na sprzętach to ja się nie znam.
No ale,że się oprzeć na nim mogłam to znalazł i zakupił. Kazał czekać aż dotrze przesyłka.
No to czekałam, nic do Was nie pisałam bo napisze jak wyśle, co będę pisać ,że prezent w drodze do mnie a nie do Tomcia, haha
Dni mijały, urodziny przeszły, idę więc do mojego i pytam: -a to Wii to z Chin idzie??
No kazał się uzbroić w cierpliwość,nie z Chin,to lada chwila dojdzie.
Cóż robić,znów się musiałam oprzeć na nim i ,,zbroiłam się w cierpliwość''
Wreszcie doszło! Ale co? Gier nie ma!! No specjalnie domówił gry, by dla obu chłopców było! no rzesz,gdzie gry??
Ano idą! No to znów się oparłam i ,,zbroiłam w cierpliwość'', oj ciężko było bo już z 3 tygodnie minęły.Znów nic nie pisałam, bo teraz to już w ogóle co mam napisać? że prezent dalej idzie tylko wciąż nie w stronę Polski?kurde!
Znów idę po paru dniach i pytam: -a te gry to z Chin idą?..:D
Gry doszły po około 2 tygodniach, ja już nawet ,,zbroić się w cierpliwość'' nie miałam siły.
Dotarły, zapakowaliśmy,idę na pocztę:)
Chociaż mój mówił,żeby wysłać kurierem,ale co on! przecież 3 kg nie będę kurierem słała jak i tak muszę zapłacić za 15kg,takie zasady.
Zalazłam na pocztę a te małpy mi mówią, że one to są w stanie zagwarantować mi ,że paczka w Anglii nie zginie, bo mogą każdy punkt wyśledzić gdzie była(chyba GPS montują -tak wydedukowałam,hi)
ale już w Polsce to one nie odpowiadają. No i co teraz? Ja mam w Polsce za listonoszami biegać?
Mówię, to ubezpieczę. No to jak mi ceeeenę rzuciły to bym auto ubezpieczyła od wypadku!
Wracam do domu z paczką pod pachą.
Mój mówi: - a nie mówiłem? od razu trzeba było wysłać kurierem ,kochanie! (to ,,kochanie'' on dodaje specjalnie żeby nie było,że mi dogryza,bo przecież miły jest,nie?)
Dobra zadzwoniłam do kuriera,ok,ale jadą za tydzień,w sobotę.No szlak!czekanie mam w przeznaczeniu-stwierdziłam.
I gadam na drugi dzień z Mamą a ona się żali, że komputer padł a internet trzeba płacić a szkoda,kontaktu nie będzie,no bida!
A mój na to ,że przecież ja zawsze się mogę na nim oprzeć,on Mamie komp zaraz zrobi,bo stoi tu jeden luźny i się wyśle razem.
No to się ucieszyłam! oparłam się więc o niego znowu, bo znów o sprzęty chodzi,nie?;)
Ale trzeba było przeinstalować, wyczyścić, wgrać i kupe innych rzeczy co nazw nawet nie pamiętam , no i nijak nie dało rady do soboty!
Znów się w ,,cierpliwość zbroiłam'', choć ręce to miałam już do ziemi jak małpy,tak mi opadły..
Dobra,gotowe.No to trzeba karton-ten za mały,ten za duży -żeby mi ten sprzęt cały po pudle nie latał!
Mój mówi: -oprzyj się na mnie-rany!
Patrzę wieczorem, stoi mój na ogrodzie, w jednej ręce nożyczki w drugiej drink, na trawie leżą pocięty karton w jakieś figury,taśma, miara,styropian...i mówi sam do siebie: -kurna,zginąłem....
Matko! dopomóż! bo ja już zbroić się nie będę!
No to mówię do mojego: -kochanie! zamówiłam kuriera znów! będzie jutro!- i w tył zwrot do domu,hehe
Rano paczka była gotowa,kurier dopisał! :D
Nie ważne ,że to wszystko zajęło prawie 2 miesiące! :D
Obiecuje! bardziej sobie niż Wam kochani-że na następne urodziny Tomaszka, w przyszłym roku prezent zaczynam szukać już od jutra! :D
Ta trauma już mi chyba zostanie na zawsze,hahaha
ściskam Was gorąco!! kiss,kiss! :)
wtorek, 11 czerwca 2013
Przeznaczenie..
Dzika kobieta biegnie przed siebie z zamkniętymi oczami, zdana wyłącznie na wewnętrzne zmysły.
Nigdy nie rezygnuje z marzeń i jest gotowa dla nich żyć.
Od dawna wciskana w twarde tryby domowych obowiązków, ociosywana z głębokich pragnień, przerabiana siłą na miłą i grzeczną dziewczynkę, nigdy - jednak - nią nie zostanie.
Potrafi przecież patrzeć na krew, dawać życie, układać do grobu, dawać opiekę i przeciwstawić się przemocy, mówić głośno o swoich uczuciach.
Jest dumną i pewną siebie La Lobą, wolną Wilczycą, żyjącą w stadzie przewodniczką.
Jak większość kobiet potrafi wyczuć najlżejszą zmianę w nastroju drugiego człowieka - czytać z twarzy, gestów, tonu.
To intuicja dana jej przez Naturę. Wrażliwość, która jest najważniejszą z cech Dzikiej Kobiety".
"Biegnąca z wilkami" Clarissa Pinkola Estes
piękny tekst, znaleziony w internecie...
na minutke usiadłam i zamknęłam oczy, pełny relaks..
http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=rtOvBOTyX00&NR=1
dawno mnie nie było,czas tak pędzi! może coś spokojnego dla odprężenia...:)
Christina Perri
dawno mnie nie było,czas tak pędzi! może coś spokojnego dla odprężenia...:)
Christina Perri
niedziela, 5 maja 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013
Murzynkowo ;)
Ciasto murzynkowe z jabłkami,rodzynkami i orzechami
gdy się popatrzy na ilość składników wygląda to na skomplikowane,ale w rzeczywistości to łatwe ciasto,naprawdę czekoladowe,słodkie,wilgotne,po prostu pyszne:)
samo przygotowanie zajęło mi pół godziny po tym jak sobie naszykowałam składniki na blacie,wiec nie jest tak żle,co?
poza tym cześć składników można pominąć(zaznaczyłam które)jeżeli się ich nie ma lub nie lubi
do roboty Mycha,będzie Ci smakowało,przecież lubisz słodkości,hehe
składniki:
-połowa kostki margaryny lub masła
-2/3 szkl.cukru
-1 szkl.mleka
-1 pełna łyżka miodu
-1/2 łyżeczki przyprawy do piernika(niekoniecznie)
-2 płaskie łyżeczki cynamonu(niekoniecznie)
-2 łyżka ciemnego kakao
-2 średnie jabłka
-1/3 szkl.pokruszonych orzechów
-2 łyżki rodzynek
-3 łyżki suszonej żurawiny(niekoniecznie,
ale dołożyć rodzynek jeśli rezygnujemy z żurawiny)
-3 jajka
-2 1/2 mąki pszennej tortowej
-1 łyżka sody oczyszczonej
przygotowanie:
1.najpierw do garnka włożyć masło,wlać mleko,wsypać cukier,przyprawę do piernika,cynamon,kakao i miód.całość zagotować dobrze mieszając i ostudzić
2.w czasie jak masa kakaowa nam stygnie:
-nasączyć rodzynki i żurawine w alkoholu(wlać do szklanki tyle by zakryły rodzynki,muszą się ''napić''-koniak,whisky,rum,żubrówka,zależy co prawie nie dopiłaś Mycha hehe)
-mąke przesiać do miski,wymieszać z sodą oczyszczoną
-jabłka obrać i zetrzeć na tarce na grubych okach
-przygotować foremke,wysmarować margaryną,oprószyć bułką tartą lub obsypać kakao
ja użyłam dziś 2 mniejszych foremek 12x24cm (można 24x24)
3.jajka rozbić,oddzielić białka i ubić na sztywną piane,dodać żółtka miksując,potem połączyć z ostudzoną masą kakaową(może być letnia), odłożyć mikser,dodać rodzynki, jabłka i orzechy i wymieszać to łyżka aż do połączenia składników
4.wylać na forme i piec w temperaturze 180 st. ok 50min.(do suchego patyczka)
Po wystygnięciu można polać polewą kakaową lub posypać cukrem pudrem(będzie mniej słodkie)
Smacznego tym co skorzystają z przepisu! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










