niedziela, 5 maja 2013
wtorek, 16 kwietnia 2013
Murzynkowo ;)
Ciasto murzynkowe z jabłkami,rodzynkami i orzechami
gdy się popatrzy na ilość składników wygląda to na skomplikowane,ale w rzeczywistości to łatwe ciasto,naprawdę czekoladowe,słodkie,wilgotne,po prostu pyszne:)
samo przygotowanie zajęło mi pół godziny po tym jak sobie naszykowałam składniki na blacie,wiec nie jest tak żle,co?
poza tym cześć składników można pominąć(zaznaczyłam które)jeżeli się ich nie ma lub nie lubi
do roboty Mycha,będzie Ci smakowało,przecież lubisz słodkości,hehe
składniki:
-połowa kostki margaryny lub masła
-2/3 szkl.cukru
-1 szkl.mleka
-1 pełna łyżka miodu
-1/2 łyżeczki przyprawy do piernika(niekoniecznie)
-2 płaskie łyżeczki cynamonu(niekoniecznie)
-2 łyżka ciemnego kakao
-2 średnie jabłka
-1/3 szkl.pokruszonych orzechów
-2 łyżki rodzynek
-3 łyżki suszonej żurawiny(niekoniecznie,
ale dołożyć rodzynek jeśli rezygnujemy z żurawiny)
-3 jajka
-2 1/2 mąki pszennej tortowej
-1 łyżka sody oczyszczonej
przygotowanie:
1.najpierw do garnka włożyć masło,wlać mleko,wsypać cukier,przyprawę do piernika,cynamon,kakao i miód.całość zagotować dobrze mieszając i ostudzić
2.w czasie jak masa kakaowa nam stygnie:
-nasączyć rodzynki i żurawine w alkoholu(wlać do szklanki tyle by zakryły rodzynki,muszą się ''napić''-koniak,whisky,rum,żubrówka,zależy co prawie nie dopiłaś Mycha hehe)
-mąke przesiać do miski,wymieszać z sodą oczyszczoną
-jabłka obrać i zetrzeć na tarce na grubych okach
-przygotować foremke,wysmarować margaryną,oprószyć bułką tartą lub obsypać kakao
ja użyłam dziś 2 mniejszych foremek 12x24cm (można 24x24)
3.jajka rozbić,oddzielić białka i ubić na sztywną piane,dodać żółtka miksując,potem połączyć z ostudzoną masą kakaową(może być letnia), odłożyć mikser,dodać rodzynki, jabłka i orzechy i wymieszać to łyżka aż do połączenia składników
4.wylać na forme i piec w temperaturze 180 st. ok 50min.(do suchego patyczka)
Po wystygnięciu można polać polewą kakaową lub posypać cukrem pudrem(będzie mniej słodkie)
Smacznego tym co skorzystają z przepisu! :)
niedziela, 24 marca 2013
charakterek!
Poznałam dziewczyne,ponad 5 lat temu.Ja byłam w ciąży i ona też z brzuszkiem.
Pomyślałam, że miło będzie mieć koleżanke,która też tutaj,w obcym kraju będzie mieć dziecko,pomimo iż ona miała ponad 20 a ja ponad 30 lat, matki i już, nie?
Wymieniłyśmy się numerami telefonów.
Szybko jednak z tej znajomości zrezygnowałam,wszyscy domyślą się dlaczego...
Spotykam ją ostatnio na mieście i przypomnialo mi to spotkanie z kiedys,gdy szlysmy w te sama strone(niestety!)
Ona z wozkiem i ja rowniez - cytat rozmowy(mniej więcej):
-no i jak twoja mała?-ona pyta
-a dobrze,mówi już tak ślicznie...
-a moja?!-przerywa mi-ta to dopiero nawija,normalnie już uszy puchną-od rana do wieczora!A na playgrup chodzisz?(spotkania matek z dziećmi)
-tak,malutka się tam fajnie bawi...
-oooo,ja to czasu nie mam!-znów wchodzi mi w słowo-możesz sobie chociaz poplotkować!
-no,nie bardzo,dziecko na mnie wisi i chce żebym się z nią bawiła...
-a no pewnie,pozwalaj sobie! to ci na łeb wejdzie,moja tam może chcieć,wyje a ja mówie-wyj aż się usmarasz,nie bedzie mi tu dziecko rządziło! a gdzie mieszkacie teraz?
-a wynajeliśmy niedaleko 2 pokojowe mieszkanie...
-o matko,ty to głupia jesteś! trzeba było wynająć jednopokojowe i starać się o komunalne! dziecko musi mieć pokój,to na pewno byś dostała!
-a ty czemu nie wynajęłaś takiego?!-pytam,bo juz mnie nerw porządny bierze
-no wiesz,myśmy kupili!
-no może ja też chce kupić,a nie o komunalne się starać!-odpaliłam
-kobieto! ty myślisz ,że raty są takie małe? nie dasz sobie rady!to nie takie hop-siup! ile twój zarabia?
na szczęście dziecko coś ode mnie chciało,pochyliłam się nad mała, nie musiałam odpowiadać ''policzylam do 10'' ;) nie musze przeciez ciągnąć tematu
-słuchaj,musze tu skręcić-mówie-mam coś do załatwienia
-aa,ok,to przyjedz do mnie kiedyś,ile cie można zapraszać?!pogadamy,zobaczysz jakie podłogi sobie zrobiłam,stary właśnie skończył je robić,ten też to jest obibok,jak każdy facet zresztą..(znawczyni!)
-tak,jak bede mieć chwile to moze wpadne (ulga ,że nie postanowila mi towarzyszyc!)
a kiedy bylam juz pare metrow od niej, na pożegnanie słysze:
-no i zrób coś z soba,matko jaka ty chuda jesteś! chyba cie ten chłop głodzi! to na razie!
teraz to mnie nawet rozśmieszyło jak to pisałam,ale charakterek,co?!
moze powinnam jej powiedziec co o niej mysle..?
chyba jednak nie byla to ta granica jeszcze
czesto w takich sytuacjach po prostu odwracam sie i zostawiam za soba,bo czy warto poswiecac czas takim osobom nawet po to by im nawymyslac...?
ponoc ''dotknie '' cie tylko to - na co sobie pozwolisz...
Pomyślałam, że miło będzie mieć koleżanke,która też tutaj,w obcym kraju będzie mieć dziecko,pomimo iż ona miała ponad 20 a ja ponad 30 lat, matki i już, nie?
Wymieniłyśmy się numerami telefonów.
Szybko jednak z tej znajomości zrezygnowałam,wszyscy domyślą się dlaczego...
Spotykam ją ostatnio na mieście i przypomnialo mi to spotkanie z kiedys,gdy szlysmy w te sama strone(niestety!)
Ona z wozkiem i ja rowniez - cytat rozmowy(mniej więcej):
-no i jak twoja mała?-ona pyta
-a dobrze,mówi już tak ślicznie...
-a moja?!-przerywa mi-ta to dopiero nawija,normalnie już uszy puchną-od rana do wieczora!A na playgrup chodzisz?(spotkania matek z dziećmi)
-tak,malutka się tam fajnie bawi...
-oooo,ja to czasu nie mam!-znów wchodzi mi w słowo-możesz sobie chociaz poplotkować!
-no,nie bardzo,dziecko na mnie wisi i chce żebym się z nią bawiła...
-a no pewnie,pozwalaj sobie! to ci na łeb wejdzie,moja tam może chcieć,wyje a ja mówie-wyj aż się usmarasz,nie bedzie mi tu dziecko rządziło! a gdzie mieszkacie teraz?
-a wynajeliśmy niedaleko 2 pokojowe mieszkanie...
-o matko,ty to głupia jesteś! trzeba było wynająć jednopokojowe i starać się o komunalne! dziecko musi mieć pokój,to na pewno byś dostała!
-a ty czemu nie wynajęłaś takiego?!-pytam,bo juz mnie nerw porządny bierze
-no wiesz,myśmy kupili!
-no może ja też chce kupić,a nie o komunalne się starać!-odpaliłam
-kobieto! ty myślisz ,że raty są takie małe? nie dasz sobie rady!to nie takie hop-siup! ile twój zarabia?
na szczęście dziecko coś ode mnie chciało,pochyliłam się nad mała, nie musiałam odpowiadać ''policzylam do 10'' ;) nie musze przeciez ciągnąć tematu
-słuchaj,musze tu skręcić-mówie-mam coś do załatwienia
-aa,ok,to przyjedz do mnie kiedyś,ile cie można zapraszać?!pogadamy,zobaczysz jakie podłogi sobie zrobiłam,stary właśnie skończył je robić,ten też to jest obibok,jak każdy facet zresztą..(znawczyni!)
-tak,jak bede mieć chwile to moze wpadne (ulga ,że nie postanowila mi towarzyszyc!)
a kiedy bylam juz pare metrow od niej, na pożegnanie słysze:
-no i zrób coś z soba,matko jaka ty chuda jesteś! chyba cie ten chłop głodzi! to na razie!
teraz to mnie nawet rozśmieszyło jak to pisałam,ale charakterek,co?!
moze powinnam jej powiedziec co o niej mysle..?
chyba jednak nie byla to ta granica jeszcze
czesto w takich sytuacjach po prostu odwracam sie i zostawiam za soba,bo czy warto poswiecac czas takim osobom nawet po to by im nawymyslac...?
ponoc ''dotknie '' cie tylko to - na co sobie pozwolisz...
sobota, 23 marca 2013
piątek, 15 marca 2013
zapiekanka makaronowa
no tak, nie dość, że pada to jeszcze samochód szlag trafił!
do szkółki z Małą Princess na nóżkach, ach jak bolą! pół drogi trzeba nieśc królewne,uff..
wolne dziś, przymusowe wolne i mniej kasy oczywiście, dniówka przepadła!
no i potem znów do szkółki, więc dzis na szybko jakieś danie na ciepło.
przejrzałam lodówke i prosze, zapiekanka makaronowa:)
szybko poszło, świetne danie, gdy nie ma się już ochoty na typowy obiad. Świetne, gdy w lodówce zostało po troche warzyw, otwartych puszek z groszkami lub kukurydzą i wędliny. Wędliny nie miałam, ale miałam troszke mięsa mielonego.
Ty Mycha korzystaj z tych przepisów,są proste i szybkie i na pewno nie będą drogie a Wy studenci tak kiepsko jecie,więc zrób sobie czasem też ciepłe danko! (a nie tylko piwko chlac! hehe-żart)
przed upieczeniem....
do szkółki z Małą Princess na nóżkach, ach jak bolą! pół drogi trzeba nieśc królewne,uff..
wolne dziś, przymusowe wolne i mniej kasy oczywiście, dniówka przepadła!
no i potem znów do szkółki, więc dzis na szybko jakieś danie na ciepło.
przejrzałam lodówke i prosze, zapiekanka makaronowa:)
szybko poszło, świetne danie, gdy nie ma się już ochoty na typowy obiad. Świetne, gdy w lodówce zostało po troche warzyw, otwartych puszek z groszkami lub kukurydzą i wędliny. Wędliny nie miałam, ale miałam troszke mięsa mielonego.
Ty Mycha korzystaj z tych przepisów,są proste i szybkie i na pewno nie będą drogie a Wy studenci tak kiepsko jecie,więc zrób sobie czasem też ciepłe danko! (a nie tylko piwko chlac! hehe-żart)
przed upieczeniem....
i po....Smacznego!!!
przepis w katalogu: Przepisy dla Mychy,zapraszam!
czwartek, 14 marca 2013
to wiosna czy zima?
już nic z tego nikt nie rozumie, jednego dnia świeci słoneczko,grzeje przez szyby,sieje zapachy,radość i chęć do życia...drugiego(dosłownie na drugi dzien! niesamowite..)wstajemy rano i pada śnieg!
te kwiatki posadziłam jakoś jesienią tamtego roku, by cieszyły przed nadejściem zimy,i co? zakwitły a owszem, ale w styczniu! haha i kwitną do teraz :)
tyle, że zmarzna bidulki pod tym białym puchem...
a może nie? może jutro znów słoneczko i wygrzejemy brzuszki na patio? :)
tyle, że zmarzna bidulki pod tym białym puchem...
a może nie? może jutro znów słoneczko i wygrzejemy brzuszki na patio? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















